To tutaj rodzi się przyszłość lotnictwa. Instruktorzy z 4. Skrzydła Lotnictwa Szkolnego wrócili z Edwards Air Force Base w Kalifornii – miejsca, gdzie granice fizyki są codziennością. Polscy lotnicy szkolili się w legendarnej Test Pilot School, szlifując umiejętności, które wkrótce trafią do polskich dęblińskich „Szkół Orląt”.
Ekstremalne wyzwania nad pustynią Mojave
Wizyta w USA (2-6 marca 2026 r.) nie była zwykłą delegacją. To intensywny trening w sercu amerykańskich sił powietrznych. Polscy piloci zasiedli za sterami maszyn takich jak F-16, T-38C oraz C-12, realizując program identyczny z tym, przez który przechodzą najlepsi piloci doświadczalni świata.
High AOA: Gdy samolot przestaje słuchać
Kluczowym punktem szkolenia był moduł High Angle of Attack (High AOA). To momenty, w których aerodynamika mówi „dość”.
-
Głębokie przeciągnięcia: Trening wyprowadzania maszyny z sytuacji krytycznych.
-
Utrata sterowności: Procedury ratujące życie w skrajnych zakresach lotu.
-
Testy uzbrojenia: Obserwacja integracji najnowocześniejszych systemów rakietowych.
„Wiedza o tym, jak wyprowadzać maszynę z tak trudnych przypadków, może kiedyś uratować komuś życie. To bezcenne doświadczenie, które teraz trafi do naszych podchorążych” – relacjonuje jeden z uczestników.
Infrastruktura z innego świata
Baza Edwards oszałamia skalą. Pasy startowe na wyschniętych jeziorach o długości 15 kilometrów pozwalają na testowanie wszystkiego – od myśliwców F-22 Raptor i F-35 Lightning II, po strategiczne bombowce B-1 i B-52. Polacy operowali w przestrzeni powietrznej sięgającej poziomu FL600 (ok. 18 000 metrów), co daje niemal nieograniczone możliwości manewrowe.
Inwestycja w przyszłe asy przestworzy
Dowódca 4SLSz, gen. bryg. pil. Waldemar Gołębiowski, podkreśla: to czysty zysk dla bezpieczeństwa polskiego nieba. Wiedza przywieziona z Kalifornii zostanie bezpośrednio zaimplementowana do systemu szkolenia przyszłych pilotów odrzutowców w Polsce.
Źródło: Wojsko Polskie, FOT: oficer prasowy 4SLSz.
